sobota, 14 sierpnia 2010

Słowa skruchy

...i wyjaśnienia: nie porzuciłam swojego bloga, choć tak to może wyglądać, tylko splot różnych uciążliwych zdarzeń w ostatnim miesiącu sprawił, że zabrakło czasu na wszystko poza tych zdarzeń rozplątywaniem :) Wystarczy wspomnieć, że niemal jednocześnie urodził się mały Ben, Nadworny złamał rękę, a Potwornicka dostała miesięczny urlop ze żłobka, do tego doszły problemy związane z koniecznością częstych wyjazdów w kraju i za granicę  - być może ktoś się natknął podczas wakacyjnych podróży na wielkiego peugeota prowadzonego przez ledwo wystającą zza kierownicy kobietę z paniką w oczach i zwichrzonym włosem....tak to Gajowa musiała po 5 latach przerwy przeprosić się z autem;))

Jeśli jeszcze dodać do tego szczyt sezonu w mojej branży zawodowej oraz rozgrzebany remont, 3 przyjęcia urodzinowe Potwornickiej oraz obchody 40-tki Nadwornego....to chyba jestem usprawiedliwiona?:) Na szczęście powoli wszystko się prostuje - już nawet maszyna została spod stołu wyciągnięta, więc lada moment wracam do grafomanii piśmienniczej i rękodzielniczej. Tymczasem na przeprosimy i poprawę humoru jedyny w swoim rodzaju tort angielski ala Gajowa;)

16 komentarzy:

  1. Do kawy w sam raz dziękuję :)Za kierownica Cię nie widziałam hmm widok musi być przedni . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej Gajowo!!!!!! Nareszcie!!!!!
    Już się martwiłam, czuj się jednak usprawiedliwiona.
    Tor paradny;DDDD Taki... awangardowy:DDDD
    Pozdrwiam serdecznie

    P.S. A ja autko zniosło podróże z Gajową;) ???

    OdpowiedzUsuń
  3. No bójże się Boga, Gajowa, narejszcie jesteś :D:D:D Gratuluję małego Bena, mam nadzieję, że u nich wszystko w porządku, zdrówka wszystkim życzę i buziaki ślę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O jakim smaku tort? Właściwie smaki nieważne, grunt by słodki był;-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. No to się jutro podelektujemy torcikiem;)
    Mniam, mniam...
    Ślubny mój rezerwuje tę zieloną łatkę;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No wreszcie Gajowo!Gratulacje z powodu...WSZYSTKIEGO!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tort po wypadku samochodowym? ;-D
    Spoko! Moich nawet nie mam odwagi pokazać :-DD
    Ostatnio trochę się szwendałam po Polsce, ale samochodu widmo nie widziałam! A szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tort był pyszny i wszelkie kalumnie są niesłuszne! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak się cieszę, że mnie jeszcze pamiętacie!:) Tort, co nieskromnie potwierdzę za Aneladgam, był rzeczywiście w smaku niezły - śmietanowo-owocowy...chyba, nie pamiętam, bo od tego czasu powstały jeszcze torty trzy....ostatni dziś - dla Was, Edytko, ale nie oczekujcie cudów, bo każdy kolejny wychodzi gorzej;P
    W wolnej chwili zamieszczę autorski tutorial "jak fachowo schrzanić tort urodzinowy";)

    Autko jeszcze dycha....ale chyba ja płacę za kolejny przegląd, bo sądząc po jękach Nadwornego dokonałam jakichś strasznych i nieodwracalnych dewastacji w pojeździe;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli mam byc szczera, to torcik powalający na kolana... a mój Śłubny zapowiedział, że na jutro poprosi takowy( zwłaszcza mu te truskawy zapasowały;)
    Pychotka... I sorki znów za niestosowność zachowania mojego Córczęcia... przy Waszaj grzecznej Potwornickiej... znów bladziuchno wypadła...

    OdpowiedzUsuń
  11. he he..ja to już nic nie napiszę :)
    ja poproszę taki tutorial czy jak tam bo zamierzam popełnić młodemu podobny...no może z innymi bochaterami :)

    OdpowiedzUsuń
  12. tak, tak owszem smakował jak najbardziej:) czemuż jednak tort zawdzięcza przydomek "angielski??"

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratulacje z okazji urodzin małego Bena i szybkiego powrotu do zdrowia jego mamy.
    Tort cokolwiek oryginalny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej Gajowo, zapodziałś się w wielkim świecie i drogi nie możesz odnaleźć????
    Niniejszym oznajmiam iż zapraszam Cię hałaśliwie do nowej zabawy blogowej w LUBIENIE, szczegóły u mnie:))))
    Pozdrawiam licząc na rychłe odnalezienie:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. i ja cię zaprosiłam do tej zabawy, więc nie ma co... czas do nas wracać!

    OdpowiedzUsuń