sobota, 9 października 2010

Bez ładu i składu

ten post dzisiejszy, ale się nazbieralo trochę;)

W związku z totalnym megawkurzeniem remontowym musiałam trochę pary upuścić pogrążając się w ponurej depresji, ale już jestem;) Remont trwa w zawieszeniu, podobno w przyszłym tygodniu mają w końcu naprawić usterkę...podobno...nie uwierzę, jak nie zobaczę, a do tego czasu nie ruszam pokoju Flo, żeby się nie denerwować...no trochę ruszyłam, poszylam abażury, pomalowałam krzesełko i takie tam, ale wszystko pokażę, jak w końcu nie będę musiała tak manewrować aparatem, żeby nie bylo dziur w suficie widać;P

Tymczasem, jako osobnik dotknięty chorobą niespokojnych rąk, nie wysiedziałam długo w bezczynności i wzięłam się za druty...a jak się wzięłam, to chciałam wszystko naraz zrobić, stąd dziś głównie projekty rozgrzebane, przewidziane do szybkiego ukończenia, acz niekoniecznie;)

sweterk z kotkiem z cudnej włóczki frotkowej upolowanej w lumpeksie:



I szaliczek do kompletu;)

 

A reszta to rozciągnieta mitenka dla dziecka...rozciągnięta, bo dziecko uparło się włozyć ją do góry nogami i ściągacz nie wytrzymał...nic, następne będą z włóczki elastycznej;P Mitenki jednak wciągnęły mnie na dobre, jak się na Waszych blogach naooglądałam, więc będę próbować wciąż i od nowa..;)

W ramach nadrabiania obowiązków matczynych po strasznie zapracowanym tygodniu, popełniłyśmy też z Flo różne rękoczyny...obie mamy mnóstwo chęci, a mało zdolności, toteż skutki są malo reprezentacyjne raczej.

Wczoraj kleiłyśmy obrazki z plasteliny i oprócz spłodzenia armii agresywnych ślimaków...agresywnych, bo dziecko latało z nimi po domu i wydawała straszliwe dźwięki atakującego lwa;)

 - powstały też takie oto dwa zwierzątka...no, kto zgadnie co to?;)


Oprócz tego matka nabyła pół dyni: zawartość przerobiona na ciasto, a korpus wydrążony i przetworzony na półlampion...Młodej się niby podobał, ale im bliżej było zmroku tym lękliwiej na niego spoglądała, aż w końcu przyszła oznajmić "mama, wyłąć, stlaśnie świeci":) A że ja uwielbiam dyniowe lampiony, to chyba w drodze kompromisu bedę go trzymać w łazience i zapalić po zaśnięciu dziecka;P Z tego też względu zdjęcia na razie nie ma;)

I na koniec kilka fantastycznych zdobyczy ze szmateksu. Jakoś tak się złożyło, że w jednym tygodniu trzy razy trafiałam na torby na robótki...nie, żeby trzy były mi potrzebne, ale są tak cudownie angielskie i staromodne, że nie mogłam przejść wobec nich obojętnie;)
Ta największa jest dosć poturbowana w środku, ale ma fantastyczny wszyty centymetr i pojemność idealną do upchnięcia wszystkich pozaczynanych rzeczy.
Ta średnia, na powyższym zdjęciu już wyładowana robótkami, z kolei jest w idealnym stanie i nadaje się w sam raz do noszenia ze sobą w gości;)

A ta trzecia...tak pomyślałam, ze się z Wami podzielę. Ale nie wypada przecież ofiarować komuś pustej torby (bo jeszcze z torbami pójdzie;), więc pomyślę nad jej napełnieniem i za dni parę wystąpi w roli oficjalnej rozdawajki.


Napisałam się dziś Kraszewski, ale przyszły tydzień też szykuje się zarobiony, więc wolę popisać na zapas, zwłaszcza, że widzę, że wiernie mnie odwiedzacie mimo mojego braku systematyczności;)


14 komentarze:

  1. No pewnie że wiernie, a co. Kogo mam hołubić jak nie przyszłą teściową syna;)
    Pat, jak masz ochotę, to zrób mi mitenki, co? Bo ja nie umiem :(

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Słuchaj Pat, czy ja juz mogę sie zapisać na rozdawaję? Potem nie będę miała czasu, zapomnę albo co. Jeżeli mnie nie wylosujesz, to trudno, obejdę sie smakiem i sama sobie uszyję.
    Mogę tez uszyć coś dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Madziu, ale ja jeszcze nie umiem...ja się dopiero staram nauczyć;) Jak do zimy zdążę, to oczywiście nie ma problemu!

    Marynu, zapisuję Cię w pamięci i dopiszę jak przyjdzie czas, aczkolwiek rozdawajka pewnie już za parę dni....zależnie od mojego czasu:/

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Fajna ta wełenka z której dziergałaś;-)
    Zakupy ekstra.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. No pewnie, ze wiernie zaglądam... jakże by inaczej... Fajkowy kotkowy...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Sweterek - pjjjęęękny jest :))) - za krecikiem mogę rzec: ach, jo... Kiedyś wrabiałam wzory, jak byłam młodsza. Może czas wrócić??? Tak Ci to zachęcająco wyszło...
    Zwierzątka to, jak mniemam: miś i ślimak...? Zgadłam??? Na rozdawajkę czekam więc, zamiast Kraszewskiego to ja bym do porównania uzyła długości przemówień Fidela Castro. Ale nam i tak lepiej, przynajmniej możemy Cię czytać siedząc :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Ja tam nie narzekam na długość Twojego posta - raczej na krótkość!
    Tyle się u Ciebie dzieje, a tu ledwo się rozsiadłam wygodnie - już koniec czytania :-/
    Sweterek jest cudny!!
    Potwornicka całkiem składnie lepi - misiek, ślimak, a to żółte w kropki to może biedronka taka jakaś, względnie kaczka?? Albo ten lampion z dyni ;-D
    Pokaż go koniecznie!
    Swoją drogą - lumpeksy masz do pozazdroszczenia! Że też w moich takich czarodziejskich toreb nie mają!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. kotecek bajera !!!!, torbecki słodkie
    ja wiem,że to nie pocieszenie ale znajomej w pracy zerwali cały dach na bloku, przez tydzień były deszcze , woda lała jej się ciurkiem z sufitu w całym mieszkaniu, teraz dochodzi się o remont od tej firmy co dach robić ma, a dachu na razie nie ma

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Dla mnie to pies, slimak i śpiący kot:)
    Rozdawajka szykuje się miła:)
    Sweterek landrybkowow-kotkowy - cudny jest:)
    A depresjom powiedz STOP, pisz więcej i częściej:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. Ivalio, prawie zgadłaś! To trzecie, zółte rozmazane po papierze to...piesek;)) Młoda zafiksowala sobie, że kończyny przylepia się w pobliżu tułowia a nie na drugim krańcu kartki, więc żeby mieć pewność, że trafi, nalepiła wszystkie na tułów;)
    Kasiu, a wiesz, ze to nawet pocieszające;) W końcu u nas, jak znowu zacznie padać, to wystarczy kilka wiader podstawić, a przy kompletnym braku dachu to pewnie i wanna nie pomoże...:/

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Zakupy poczyniła urocze;)Rozdawajka szykuję się urocza...juz nie mogę sie doczekać:)
    Dziękuję za odwiedzinki jest mi bardzo miło na serduchu*
    Ciepło pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Zostałas otagowana :)
    http://wioseczka.blogspot.com/2010/10/tag-czyli-zostaam-otagowana.html

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. super sweterek :)Filemon??/ niee Filemon to ten czarny był nie?? to tendrugi w takim razie
    kubuś???? tygrysek???
    hmmmm rozdawajka?? moze znowu mi sie poszczęści??? :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. Spróbować chciałam uszyć sobie sama nie czekając na łut szczęścia w losowaniu u Ciebie i sama wiesz, że nie potrafię. No i liczyć mi jednak na ten łut przyszło...
    Obietnica uszycia "czegoś" dotyczy jednak form płaskich.

    OdpowiedzUsuń na zawsze