wtorek, 21 września 2010

Nudno będzie....

...bo bez zdjęć - karta z aparatu wraz z czytnikiem ulegla chwilowej anihilacji podczas remontu, wytrwałe poszukiwania trwają, ale zważywszy że remont w pełni mogą się przeciągnąć...;)

Dziś zatem będzie tylko treściwie, czyli o tym, co spowodowało, ze znowu zamilkłam na blogu  - wymówka nr 46, nie mylic z 47 (nie pisałam, bo mi dziecko odłączyło klawiaturę i nie chce oddać) tudzież 45 (zgubiłam okulary i nie widzę, co piszę).

A zatem w związku z okupionym łzami i cierpieniem zrezygnowaniem z sypialni na rzecz pokoju Potwornickiej oraz w ramach rehabilitacji praktycznej dla Nadwornego podjęliśmy się wykonania remontu w mieszkaniu dwupokojowym, zawalonym dobrem wszelakim po sufit, bez piwnicy i balkonu - szczegóły są o tyle ważne, że pozwalają sobie uświadomić jak niezwykłego dzieła dokonała Gajowa para;)

Dzień pierwszy (swieżo po awanturze o nic, Gajowa znerwicowana lekko jest;P)

8.00 : Gajowa z miną zaciętą rusza z szpachelką na oranżowy przedpokój z zamiarem zeskrobania i tak odłażącego oranżu.

8.30: Gajowa stwierdza, że oranż odchodzi losowo, w jednych miejsach i owszem do cegły, w innych wcale.

8.50: Nadęty Nadworny przejmuje w milczeniu szpachelkę chcąc udowodnić Gajowej, że prawdziwi faceci z nie takimi wyzwaniami sobie poradzą.

8.55: Gajowa miesza farbę do pokoju Potwornickiej, już po 3 zaciekach na podłodze dochodząc do wniosku, że nie opłacało się nie rozkładać gazet...z przedpokoju dochodzi jęk zarzynanego słonia - to Nadworny zapomniał, że prawą ręką naprawdę nie może nic robić;P

10.00: Gajowa sapiąc jak parowóz kończy malowanie sufitu dochodząc do wniosku, że księdzem by być nie mogła, bo nie jest w stanie utrzymać rąk w górze dłużej niż 7 sekund. Nadworny skrobie...

12.00: Gajowa dumna i blada (w fioletowe kropki ze względu na rozprysk farby) kończy malowanie pokoju Potwornickiej; Nadworny nadal skrobie, dotarł już do przedwojennego tynku, a oranż nadal trzyma...

13.00: Jęk, przetykany paniami lekkich obyczajow dobiega tym razem z pokoju Potwornickiej, gdzie ściany po wyschnięciu okazały się nie być tak dokładnie pomalowane i spod cudnej lawendy wyziera tu i ówdzie wstrętna zieleń. Nadworny zlany potem w milczeniu prezentuje 20 centymetrów kwadratowych odskrobanej ściany...reszta nadal pomarańczowa.

15.00: Gajowa po drugim pomalowaniu pokoju leży i zdycha, wyobrażając sobie, że jest żoną milionera i zamiast sama skakać po drabinach, otipsowanym paznokciem wskazuje niedoróbki ekipie remontowej.

16.00: Nadworny odkopał kolejne 10 centymetrów ściany i dobity miernym efektem wyciąga do Gajowej przyjazną dłoń...Gajowa dloń przyjmuje - nieco z wyrachowania, bo ktoś musi sufity pomalować;).

17.00 Wraca Potwornicka, wydaje z siebie kanonadę słów "kolol" (Potwornicka uwielbia soczyste kolory i prawdopodobnie żałuje, że rodzice zeskrobują oranż), zasiada na umorusanej podlodze i nie bacząc na plamy farby lepiące się do spodenek, zdejmuje butki - ordung muss sein, buty i kurtkę bez względu na okoliczności po wejściu do domu się zdejmuje....

19.00: Gajowa załoga odskrobawszy się nieco z farb i tynków pada na pysk udeptywana radośnie podskakującą Potwornicką;) Zapada dramatyczna decyzja o zaprzestaniu skrobania i zamalowaniu całości niesprecyzowaną liczbą warstw białej farby, decyzja, jak się dwa dni później okaże nieco nieprzemyślana...;)

cdn. bo remont nadal trwa;)

9 komentarzy:

  1. No, Gajowa, Was to za pieniądze pokazywać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gajowa, nie powiem że jesteś moim guru remontowym, ale guru pisarskim na pewno, uwielbiam cię czytać :)))) Świat robi się taki piękny dzięki Twoim postom! :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. A wiesz jakim Ty fachowcem teraz będziesz?? Kochana! Firmę założysz, otipsujesz pazury i bedziesz się zastanawiać, gdzie by na urlopik się machnąć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko!!!!! Rzeknę ze zgrozą.
    Niech Nadworny jednak na ramię swe zważa, a Gajowa... Cóż Gajowo, powodzenia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. łoooo...remont w pełni..popłakałam się znowu z Twojego powodu....ze śmiechu :)...temat koloru jakże mi bliski i cieszę się że u nas beż do zamalowania :)...
    a Gajowa nie chciałaby pomalować beżu?? jak już doświadczenie ma?

    OdpowiedzUsuń
  6. :) no jakbym siebie widziała tyle, że przy zdzieraniu farby z framug drzwi ;) remont trwał.... z długimi przerwami i okrzykiem cisnącym się na usta "zachciało nam się &%&#$$% kolor zmienić". Tylko kto by się spodziewał, że poprzednia farba tak się przyzwyczaiła do tych framug i nie chciała ze swego miejsca zrezygnować. Nie pomagała opalarka, śmierdzące preparaty, nic!, trzeba było szpachelką i pilnikiem kawałek po kawałku farby się pozbywać.
    2 framugi zostały ostatkiem sił zwyciężone i pomalowane, na pozostałe sił i chęci zabrakło (dobrze, że tylko te 2 zeskrobaliśmy) i jakie były takie zostały, bez zmian.

    OdpowiedzUsuń
  7. Może zaczniesz w końcu wydawać swoje pisarstwo?! Mam zaprzyjaźnioną drukarnię :-)
    Czadowo się czyta! Uważajcie na siebie :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, Gajowa, Gajowa cóż to u Was się dzieje.Ale jak będzie pięknie potem i ile smiechu przy wspominaniu tych remontowych chwil.Pozdrawiam i życzę wielu, wielu sił, by starczyłoich jeszcze na opisanie dalszej części tej jakże pasjonującej opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiecie...na żywo to trochę mniej śmiesznie jest;P Ale staramy się doceniać możliwości integracji rodziny, pracy u podstaw na rzecz wspólnego dobra i takie tam;)

    Gabraj, Aneto, witam u siebie - zaraz idę podejrzeć, co tworzycie;)

    OdpowiedzUsuń