środa, 14 kwietnia 2010

Kolorów...

... wszystkim nam chyba trzeba sądząc po tym, co widzę na innych blogach. Sama instynktownie popełniłam coś bardzo kolorowego i z okazji jakże odmiennej od obecnie panujących nastrojów. Bo w życiu, jak w bollywoodzkim filmie "czasem słońce, czasem deszcz". U nas ostatnio ciągle ulewa i prywatnie i ogólnie narodowo, ale w tę sobotę odbędzie się uroczystość, która mam nadzieję, nasze smutne dni trochę obłaskawi... moja najmłodsza siostra (na tyle młodsza, że niemal jak najstarsza córka;) wychodzi za mąż;)

Ktoś powie, że nie czas ku temu....ale w sumie czemu nie? Czy musimy przeżywać tylko jedno krańcowe uczucie? Czy nie można mieć w sercu żałoby, a jednocześnie wpuścić do niego trochę radości? No i u nas tak będzie...ale ad meritum (Gajowa ostatnio wpada w mentorskie, niepodobne do siebie tony, ale obiecuje poprawę;), z okazji owej popełniłam welon, którego na razie nie pokażę, bo nie ma się czym chwalić - ot obrębiony kawałek tiulu, oraz dzieło z którego (z jednym 'ale') jestem naprawdę dumna.

Jakiś czas temu kupiłam na allegro piękną tkaninę zasłonową...kompletnie do mojego mieszkania nie pasuje, ale kompulsywnie kupiłam ze względu na cudowny wzór...no i długo myślałam co z niej zrobić, aż padło na kieckę...oprócz spódniczki z Buką dla Potwornickiej popełnionej parę miesięcy temu nigdy nic do ubrania nie szyłam, ale beztroski zapał ignoranta kazał mi mimo to spróbować. Formę karczku odrysowałam od innej sukienki dziecięcia (z 10 cm zapasem na szwy, oczywiście), dół to koncepcja własna całkowicie.

Szyłam dwie noce...byloby krócej, ale ponieważ nie umiem ładnie obrębić zaokrąglonych brzegów, to sobie sprytnie wymyśliłam, że jak zrobię podszewkę, to ona niedostatki ukryje - nie pomyślałam przy tym, że dwuwarstwowa sukienka to tak naprawdę 2 sukienki do uszycia;P Kokardka i koronka doszły post factum, jak się okazało, że boska zasłonka posiada w newralgicznym miejscu ciemne plamki, ale efekt końcowy i tak bardzo mi się podoba (Co nie oznacza, że nie przyjmę konstruktywnej krytyki;)

no i to jedno 'ale': moja cudna, pierworodna sukienka jest o jakieś 2 rozmiary za duża na modelkę;)) Więc z szpanowania na ślubie nici...chyba, że ciocia Potwornickiej stwierdzi za jakiś rok, że konieczna jest wymiana męża na lepszy model, to wtedy będzie jak znalazł;)

21 komentarzy:

  1. sukienka urocza...
    a kolorków rzeczywiście chyba mi potrzeba...szczególnie, że niewesoło jakoś w rzeczywistości...

    OdpowiedzUsuń
  2. Gajowa, zdaje się, że popełniłaś jeden błąd. Wszystkie podkroje, żeby ładnie się układały i nie rozciągały, przed zszyciem podklejamy flizeliną. Można nawet dostać w pasmanteriach specjalne taśmy flizelinowe do podklejania skosów. Bo reszta w sukienusi jest śliczna. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Koloroterapia zawsze działa...:)
    Jest ok:).
    Pozdrawiam. K.

    OdpowiedzUsuń
  4. Koroneczko, dzięki za wskazówki! Rzeczywiście przy podkrojach się marszczy, ale uznałam, że tak musi być, a teraz wiem, że nie;)
    I cieszę się, ze Wam się podoba;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna!! Materiał bardzo pozytywny :). Szkoda, że nie uda się jej wykorzystać teraz,ale ważne, że będzie mogła być używana za jakiś czas. Wtedy będzie jak znalazł :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo piękna i na pewno w końcu się przyda :) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Potwornickiej kiecka jest swietna,bedzie wygladac jak wiosenna Dama
    Gratuluje sukni i pieknego materialu
    A i panienka dorosnie do sukni-jesli za wielka
    Milego weekendu

    OdpowiedzUsuń
  8. Materiał cudny. Dzieło jest naprawdę udane i podziwiam pomysłowość w wykończeniu.
    Jeśli chcesz mieć równe marszczenie dołu kiecki ,w miejscu przyszycia karczku, to jednym ze sposobów jest przeszycie maszyną na najrzadszym ściegu (największe odległości między kolejnymi wbiciami igły w materiał)górnego brzegu sukienki(ok 5-7 mm od obrzuconego brzegu).Nici po zakończeniu odciąć z dużym zapasem i ostrożnie ciągnąć za nić,która szła od dołu tzn. tą z bębenka.Wtedy ładnie się układa, marszczy na oczekiwaną przez ciebie długość.A ostrożnie coby tej ciągnionej nitki nie zerwać.Uf ,chyba za bardzo nie zamotałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna Ci wyszła! A kokardka wygląda jak efekt zamierzony! I śliczna ta koroneczka w haleczce! Zaprezentuj jeszcze z wkładem! Znaczy dziecko wsadź do środka:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiu, ja tak właśnie zrobiłam i było idealnie....do momentu jak zaczęłam przyszywać, i mimo wcześniejszego mierzenia, okazało się że część dolna za szeroka jest, więc musiałam pospiesznie dodatkowe zakładki dorabiać...no nic, człowiek uczy się na błędach;)
    Madziu, podkroje, to to półokrągłe pod szyją i paszkami;)
    Wygodna, dziecka to w tym w ogóle nie widać, o tyle za duże jest;)) Za jakiś rok zatem pojawi się tu post z dzieckiem w kiecce;)

    OdpowiedzUsuń
  11. słodka sukienka a dziecię trza podkarmić-niech szybko dorośnie

    OdpowiedzUsuń
  12. Patuś, dla mnie bomba.
    Flo z pewnością będzie w niej łamała serducha męskie, jak nic.
    Pamietam jak pierwszy raz zrobiłam za duży podkrój, tom sobie poradziła w ten sposób - że obszydełkowałam pod szyją kordonkiem i nieco się "ściągło". Ważne tylko coby nie za bardzo;)
    Można też zronić pod szyją takie "szczypawki", cos jakby kontrafałdki i doszyć kokardeczki jak na dole sukni.
    I jak to mówiła moja Ś.P.Babcia: Głupi sie nie domyśli, a madry pomyśli: tak miało być.
    Tyle w kwesti pomysłów na za duże podkroje w momencie, kiedy już nie można ich podkleić:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sukienusia podoba mi się na tyle, że przez chwilę zastanawiałam się, czy aby Laurka nie jest ciut większa od Flo:)

    OdpowiedzUsuń
  14. To ja będę czekać na post "sukienka z dzieckiem w środku" :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No i fajowa kiecuchna:)
    Wpadłam przypadkiem, pewnie zostanę:)
    Zazdroszczę umiejętności, ja jeszcze szyciowo raczkuję, a już szycie ciuchów to dla mnie wyższa szkoła jazdy, toteż podziwiam odwagę. Ja sie od lutego co najmniej przymierzam do uszycia córze spódniczki. W marcu sobie obiecałam że na święta uszyję.
    cóż, mamy kwiecień... Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale cudna!! Jaki śliczny materiał, no i to wykończenie koronką... Cudo;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ivalia, Cathe - byłam już u Was, i będę zaglądać częściej!:)

    OdpowiedzUsuń
  18. o Matko. Rzeknę tyle. Z wrażenia straciłam bowiem koncepcję wypowiedzi...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ach jaka śliczna sukieneczka...piękny wzór i piękne kolorki:)Zachwyca:)Pozdrawiam słonecznie:)

    OdpowiedzUsuń