środa, 28 kwietnia 2010

Starocie z duszą...

 ....i bynajmniej nie chodzi o moją autobiografię;) Ostatnio na blogach, które podczytuję, dziewczyny piszą o skarbach rodzinnych pieczołowicie przechowywanych przez lata. Postanowiłam napisać też i ja, zwłaszcza, że i czas taki, że po śmierci Stryjka trzeba o jego rzeczy zadbać, a wśród nich odkryliśmy właśnie takie skarby.











Przepiękna puderniczka, przez czas mocno nadwerężona, ale do odczyszczenia, jak sądzę, choć na razie się boję dotykać, żeby nie zniszczyć. Puderniczka należała do mojej prababci i lat liczy sobie co najmniej 60, bo od tylu prababcia nie żyje. Nie wiem, czy przywiozła ją z sobą z Kresów, czy kupiła już tu na Ziemiach Odzyskanych - stawiam raczej na tę pierwszą możliwość, bo tuż po wojnie w środku siermiężnego socrealizmu trudno by chyba było taką rzecz kupić. A puderniczka nie tylko wygląd ma klasowy...w środku jest nadal puszek z pudrem i pachnie tak, jakby wczoraj został kupiony....niesamowita sprawa, nie wiem, czy którykolwiek ze współczesnych kosmetyków zdołałby zachować zapach przez ponad pół wieku;)

Druga z pamiątek po Stryjku to mała książeczka "Modlitewnik żołnierza", którą jak wynika z dedykacji otrzymał pod koniec wojny od swojego stryja. Oprócz niewątpliwych wartości pamiątkowych, mnie zachwyciła też jej treść, a szczególnie rachunek sumienia - krótko i na temat, jak dla żołnierzy;)





Bardzo dużo pamiątek po rodzinie Dziadka i Stryjka niestety jest już niedostępnych, bo Dziadek zapisał je osobom, które natychmiast je głęboko schowały i nawet popatrzeć nie pozwalają;( Trudno, mam je w pamięci i sercu i to musi wystarczyć...

I jeszcze coś z drugiej strony rodziny - rodziny mojej babci. O niej do niedawna wiedzieliśmy niewiele, bo jej rodzice praktycznie zerwali stosunki z całą swoją rodziną, więc i babcia wiedziała niewiele. Ale jakieś 10 lat temu natchnęło nas z mamą na akcję genealogiczną i po żmudnych poszukiwaniach znaleźliśmy całą wielką gałąź rodziny, a w archiwum akt dawnych fantastyczne dokumenty;) Sama tłumaczyłam pisane ozdobną cyrylicą i stylem romantycznym akty urodzenia i zgonu sprzed 150 lat i z nich też wiele historii rodzinnych odkryłam, a część dopowiedzieli nowo odnalezieni krewni. Ale nawet oni niewiele mogli powiedzieć o głowie rodu Florentynie- babci mojej babci:


Matka 7 dzieci, wcześnie owdowiała, sama żelazną ręką dom trzymała, wykształciła wszystkie dzieci - nawet córki, co na początku ubiegłego wieku wcale częste nie było, jest dla mnie niemal archetypiczną Matką-Założycielką;) Kserokopia jej portretu wisi nad moim biurkiem i groźnie patrzy, czy aby na pewno się w pracy nie lenię, karcąc zapewne wzrokiem swoją 2-letnią imienniczkę, która przy tymże biurku wisi u maminej nogi i usiłuje wyłudzić bajkę;)

A na biurku owym leży jeszcze jedna pamiątka - broszka pra-prababci Florentyny - ta sama, którą ma na zdjęciu. Nie wiem z czego jest zrobiona....raczej żadne szlachetne kruszce - ale jest dla mnie niezwykle ważna, bo stanowi kontinuum czasu rodzinnego: sto lat temu nosiła ją pra-prababcia a za kolejne sto lat, mam nadzieję bedzie nosić ją moja wnuczka lub prawnuczka.


I na dziś tyle, bo babcia Florentyna już patrzy pytająco, czy aby na pewno nie powinnam wracać do pracy?:)

9 komentarzy:

  1. Piękne to rodzinne historie, naprawdę! Po moich pradziadkach wszystkie pamiątki zostały w rękach niektórych z ich dzieci, więc ja nie mam do nich dostępu, szkoda... Mam za to wiele wspomnień związanych z pradziadkiem Frankiem i prababcią Rozalią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne..... mało takich rzeczy mamy.Są cenne, bardzo cennne.

    OdpowiedzUsuń
  3. gratuluję wiedzy o przodkach.
    takie posiadane drobiazgi cieszą

    OdpowiedzUsuń
  4. historie rodzinne czasem sa smutne, czasem radosne ale sa najwiekszym bogactwem, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne pamiątki i piękne wspomnienia. Aż mi się samej łza w oku zakręciła. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kawał historii, Pat. Prawdziwej, tej z życiem i, jak piszesz, z duszą - nie tej z podręczników. Piękne pamiątki i naprawdę wspaniałe osoby, które te pamiątki przekazały.

    OdpowiedzUsuń
  7. ... rodzinne historie, naprawdę piękne! Urocze pamiątki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pat, właśnie takie pamiątki to drogowskazy..skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy......
    Twoja prababcia Florentyna jest piękna na tym zdjęciu..mądrość i doświadczenie widać w oczach...
    Pozdrawiam Cię serdecznie.K.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam rodzinne historie - szcególnie te dopiero co poznawane, "odkopywane". Świetnie że udało Ci się dotrzeć do krewnych. Myślę że ważne jest abyśmy pamiętali i pielęgnowali historię własnej rodziny, aby móc przekazać to dalej. Dla siebie samych, dla naszych dzieci.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń