piątek, 9 kwietnia 2010

Szydełkowo...

...było ostatnio, bo w związku z ostatnimi wydarzeniami nie było czasu na maszynę czy inne prace wymagające bardziej zaawansowanego sprzętu. A szydełko do torebki zmieści się zawsze i świetnie się przydało do zajmowania rąk w chwilach stresu...to się chyba nazywa niecierpliwe palce (jakby dwuznacznie nie brzmiało;), ale dostaję cieżkiej nerwicy, jak muszę siedzieć bezczynnie - a w towarzystwie nie bardzo wypada książkę wyciągnąć;)

I tak niecierpliwe palce zabrały się za Granny Squares. Niebieski kocyk zaczęty ze 2 miesiace temu, po wykonaniu 4 kwadratów stwierdziłam, że nie mam cierpliwości do zrobienia kolejnych stu i szybciej będzie robić na około trybem ciągłym...nie była to zbyt rozsądna decyzja, bo kocyk, który ma z tego potencjalnie wyjść, już ma w sumie 2 metry po obwodzie a ma być niemal 2 razy większy...;P Przeznaczony jest dla któregoś z mających się latem i jesienią urodzić dzieci, ale być może zostanie wręczony dopiero na kolejne urodziny;)


Siłą rozpędu powstały kolejne kwadraciki, tym razem w kolorach wiosennych przeznaczone także na kocyk, tym razem tradycyjny z elementów...choć tak sobie myślę, że poduszka też nie byłaby zła - a znacznie mniejsza;)


I w końcu coś dla dziecka własnego...w zamyśle miał być falbaniasty kapelusz, ale mimo 3-krotnego prucia i tak wyszedł za wielki i wygląda, jakby muchomorek spadł Potwornickiej na łepek;) Dorobiłam kwiatek i wstążkę w celu opanowania nieco nadmiarów materii, bo drugiego kapelusza już stanowczo robić mi się nie chce...

(Nad muchomorkiem zawisła karząca ręka sprawiedliwości zwana matką;)

A poza tym, jeszcze przed świętami powstała kolejna wariacja na temat wianka, tym razem z kurką wg pomysłu Peninii. Kurka wyszła jakby trochę inaczej niż wskazywałby na to szablon, ale powiedzmy, że ogólnie jakieś ptactwo przypomina..



A jeszcze się pochwalę - w temacie wielkanocnym i frywolitkowym - przecudną kartką od Janoli.  Niby nie poddałam się jeszcze w kwestii frywolitek i przymierzam się zarówno do czółenka, jak i igły metodą Aty, to po wnikliwym obejrzeniu kartki Oli stwierdzam, ze to chyba za wysokie progi dla mnie;)



No i czas już najwyższy byłby wrócić do maszyny: na razie muszę uszyć welon siostrze...mam 3 metry tiulu, więc myślę, że starczy na ze 3 nieudane prototypy i welon właściwy...lepiej, żeby starczyło, bo ślub za tydzień;P A potem już nieodwołalnie rozpoczynam produkcję ochraniaczy, mat edukacyjnych itp;)

10 komentarzy:

  1. Potwornicka przemieniona w czerwonego kapturka bosska !!!!
    Z kurka rurka i ja miałam problem wiec spokojnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwornicka piękna śliczna, z błyskiem w oku, bez uroku urokliwą córcię masz .....!!!!!!
    Oj frywolity ciężka sprawa ale postanowiłam się nie poddać

    OdpowiedzUsuń
  3. Kapelusz jest cudny, co ty narzekasz??? Wraz z właścicielką prezentują się rewelacyjnie!!! :))) Wianek również śliczny, taki pastelowo wiosenny, bardzo mi się podoba, a co do frywolitek to ja pooglądałam, poczytałam i chwilowo odpuszczam ;)) Poczekam z ćwiczeniami na zimę chyba ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. córcia śliczna w zrobionym przez ciebie kapeluszu! i wianuszek mi się podoba ogromnie!
    podziwiam zacięcie szydełkowe...ja jakoś nie mam ostatnio cierpliwości...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mnóstwo się u Ciebie dzieje... Jedni odchodzą, inni przychodzą, my teraz akurat jesteśmy obserwatorami...
    Ściskam Cię mocno!
    elgar

    OdpowiedzUsuń
  6. Urzekająco słodki Czerwony Kapturek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. hahaha! Obśmiałam się z ręki rodzicielki:))) Ładnego masz muchomorka:) kocyk w błękitach zapowiada się słodko a kurka jest przeurocza! Może właśnie dzięki "modyfikacji" szablonu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Patuś, kapelusz jak się patrzy... rewelka:)
    Reszta też niczego sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładny wianuszek, w takich wesołych kolorkach:)

    OdpowiedzUsuń