poniedziałek, 21 czerwca 2010

względność czasu...



czyli jak obiecane jutro ze zdjęciami zmieniło się w parę dni później;)

Tym razem jednak Gajowa, chyba po raz pierwszy w blogowym życiu ma prawdziwe usprawiedliwienie...otóż po nerwowym weekendzie wszystko wskazuje na to, że młody człowiek, o którym Gajowa tu co rusz między wierszami pisze, podjął męską decyzję i w ciągu tygodnia-dwóch wbrew zaklinaniom matki i całej rodziny na świecie się pojawi. Gajowa jest wściekle podekcytowana, chyba nawet bardziej, niż gdy własne dziecię na świat wydawała, w związku z tym wszystko jej z rąk leci, z obłędem w oczach kończy zlecenia, gotuje zapas obiadów dla Potwornickiej oraz lekko przerażona usiluje na gwałt (a raczej poród;) wzbogacić swoje niemieckie słownictwo, zdając sobie sprawę, że dysponując jedynie zwrotami zaczerpniętymi z filmów wojennych raczej nie zaskarbi sobie sympatii na niemieckiej porodówce, a może nawet spowodować katastrofę, wrzeszcząc w nieodpowiednim momencie "hande hoch!";)

toteż dziś ze zdjęć tylko jedno dokumentować bedzie dzieło własne Gajowej rąk roztrzesionych, a mianowicie ten oto skromny worek na kartofle:


Tym razem szyty bez ambicji, workiem na kartofle miał być właśnie, czyli torbą codzienną na zakupy. I może właśnie dlatego wyszedł jak się patrzy i już dzielnie Gajowej służy, choć na kartofle jednak nie, bo trochę szkoda;)

A pozostale zdjecia to zaległe prezenty:

Od Danusi w niewygranym Candy;) Fantastyczną niespodziankę zrobiła Danusia uczestniczkom swojego Candy, bo postanowiła obdarować wszystkie, jak sama twierdzi skromnymi prezentami, ale same zobaczcie jak ta 'skromność' wygląda;)


Bardzo dziękuję Danusiu, wianuszek już w kuchni wisi, Potwornicka jednak spinkę wyżebrała i matka z bolem serca oddała, natomiast mydełko leży na honorowym miejscu w łazience z wielkim napisem "Nie dotykać":)

Poniższe serduszko to z kolei prezent od Edytki - idealnie wpasował się w kolorystykę mojego przedpokoju! Przedpokój co prawda z okazji remontu intensywny oranż straci, bo Gajowa już na niego patrzeć nie może, mimo że 3 lata temu uznała, że pomarańczowy przedpokój to świetny pomysł...


Ale serduszko tam raczej na dobre zostanie i będzie wisieć na odnowionym/spaskudzonym lustrze, które stanbowi odpowiedź Gajowej na modny styl shabby chic;) Zatem u mnie shabby, to nie żadna tam wysmakowana stylizacja na bielone drewno, tylko solidnie zasmarowana białym akrylem rama;) Dla złagodzenia efektu korytarza biurowego z lat 70-tych (pamiętacie te grube na dwa palce olejne lamperie?) rama zyskała dekor w postaci cudnego aniołka od Rybiookiej....aniolek co prawda przeznaczony był dla Potwornickiej, ale w ramach barteru za biedronkę został jej komisyjnie odebrany;)




Przed wyjazdem, który nastąpi najprawdopodobniej w weekend Gajowa postara się jeszcze uszyć i zaprezentować nagrodę w swoim Candy, żeby do końca przerazić nieliczne uczestniczki;P (Siencjo, Ado - nie dostałam od Was jeszcze maila z odpowiedzią na pytanie konkursowe)

I proszę o wybaczenie, że rzadziej teraz bywam na Waszych blogach, no ale muszę w końcu solidnie popracować, bez 10 przerw dziennie na godzinne wizyty blogowe;)

10 komentarzy:

  1. Torbę macałam własnemi łapami i jest zajefajna;)- delikatnie mówiąc;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajna torba a "hande hoch"- rewelacyjne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Torba świetna, sama bym taką pożądała mocno ;))) A w ogóle, jak zwykle, się uśmiałam od ucha do ucha, najbardziej z tych nielicznych przerażonych :D:D:D Ja bym sama się chętnie zapisała na Gajowe candy, ale za nic przypomnieć sobie nie mogę gdzie wspominałaś o imieniu Potwornickiej, więc wstydu sobie robić nie będę ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Worek na kartofle BOSKI! :))) A ten material w kwiatuchi, no bomba po prostu! Z takim worem zakupy zawsze będą udane! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. łał torba super ale materiał ! z rozdziawioną gębusią zostałam je se fotę powiększyłam
    Jak to dobrze,że z dzieckiem można pohandlować, byle nikt stratny nie był, serduszko od Edytki na pierwszy rzut oka poznałam, podpis był tylko potwierdzeniem
    trzymam kciuki za przybycie maleństwa

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, ze Wam się torba podoba....tym bardziej, że ta tkanina znajdzie się też w tym, co szyję na candy;)

    Annaszo, coś czuję, że złamię się i rzucę jakąś podpowiedzią w kwestii candowej zagadki już wkrótce;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Torba w moich ulubionych gabarytach! ;-D
    I materiałek urokliwy!
    Super prezenty dostałaś!
    No i nie denerwuj się AŻ tak! W końcu jakby nie było, będziesz po drugiej stronie barykady ;-)
    Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Atą co do nerwów, pocwicz raczej niemiecki usmiech, śmiecholą się aż do przesady:))))
    Torba prze, prze, prześwietna. Jak dla mnie żal na kartofle, juz raczej szpragi - bardziej szlachetne:))) Materiał boski, gdzie się Gajowa zaopatrza???
    Niech Moc będzie z Przyszłą Matką:))
    No, dla Ciotki niech też będzie wsparciem;))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. AAAAAA, Pat, żebym ja zdążyła szkatułkę przed Twoim wyjazdem odebrać!!!
    Ale się spieszy koleś ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajna torba, szkoda jej na kartofle ... piękny materiał (ja mam taki papier, świetny na extra kartki)... .
    Cieszę się, że moje drobiazgi doszły całe ... malutkie sprostowanie - drobnymi prezencikami (poza dużym wiankiem niedokończonym) obdarowałam pięć osób + 3 gratulujące zwyciężczyni .... kurcze, Pat! wszystkim coś wysłać to dla mnie nie do przeskoczenia ... ja do tej pory nie wywiązałam się jeszcze z dwóch wysyłek :(
    Przepraszam za dzisiejsze moje gadulstwo ... jutro mogę znowu zamknąć się w sobie więc korzystam ile się da:)
    Jak tam ,,kijowanie,, dzisiejsze ...
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń