poniedziałek, 10 maja 2010

Dmuchawce, latawce...

... i zasmarkany nos, czyli reminescencje weekendowe;)  Gajowa rodzina jak co roku stara się każdy weekend poza domem spędzić. Starostwo by chętnie w piżamach cały dzień się przesnuło, ale młodzież energia roznosi taka, że się nie da i mając do wyboru rysowanie kotków cały dzień, Gajowa już woli leniwe 4 litery zwlec i wywieźć młodzież na wypas łąkowy.

Wypasana młodzież wygląda tak:













(na ostatnim zdjęciu w tle młodszy brat Potwornickiej w tymczasowym opakowaniu zwanym ciocią;)

Żeby zaś młodzież latając z błyskiem w oku po polach i lasach również mimochodem się ukulturniała, rodzice na miejsce wypasu wybierają różne zabytki Dolnego Śląska i nie tylko, zatem w ten weekend wypas odbywał się na błoniach klasztoru cysterskiego w Lubiążu...klasztoru niesamowicie pięknego i niesamowicie, niestety, zniszczonego...













Wypas łąkowy niestety czasem owocuje przeziębieniem, czego zaczątki widać już majaczące pod nosem modelki na zdjęciach:( Dzis modelka ma sie znacznie gorzej i zostawszy w domu pracowicie dewastuje pomieszczenia i spokój psychiczny matki...

Matka zaś w weekend znowu szyła, ale coś co nie nadaje się do prezentacji, mianowicie a) zasłony na pawlacz dla siostry, które wyszły koszmarnie;P b) prezenty dzieciowe, które z prezentacją muszą poczekać, aż jubilaci je otrzymają....

11 komentarzy:

  1. Młodzież masz przeuroczą! :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Młodzież przeurocza jest po prostu! Zdrówka życzę duuuuuuuużo i zazdraszczam wycieczki do Lubiąża, my się tam już dawno wybieramy, ale właśnie... ciągle jakieś choróbsko, ech. :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Potwornickiej choroba w urodzie nie wadzi jakoś :) Całkiem się konweniują ze sobą. Do tego podziwiam artyzm fotek Lubiąża - ile to lat temu ja się o nim uczyłam... chyba ze sto...?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale radość bije z Twojej córy :)
    Rany, jak nas będzie wreszcie więcej to też się w końcu gdzieś wybierzemy. Zima była obrzydliwa, przedwiośnie również, a ja już mam dosyć siedzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz nikt Ci nie uwierzy w żadną "Potwornicką", nie ma takiej opcji ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To był wypasiony weekend? ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takiego radosnego aniołka złym słowem opisywać??;-DD
    Potwornicka to Ty!! :-P

    OdpowiedzUsuń
  8. Ato, no oczywiście, ze ja...po kimś ma Potwornicka ten swój charakterek, nie?:) A radość nie przeszkadza w upiornym charakterze, co wiem z autopsji;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Młodzież przesłodka:)Wspaniałe fotografie :)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. W różowym również jest jej do twarzy.
    A miejsce urokliwe.
    Mam nadzieję, że nosek modelki już wyzdrowiał

    OdpowiedzUsuń
  11. Na mój gust to zabawa była przednia:)
    A teraz siędnijcie do kompa i poszperajcie za 10 fotą.... szczegóły u mnie w ostatnim poście:)

    OdpowiedzUsuń