środa, 19 maja 2010

Radosna twórczość maszynowa




Czyli Gajowa znowu szyła wbrew logice, zasadom kroju i szycia oraz własnym umiejętnościom;) Tym razem ofiarą padł ochraniacz łóżeczkowy - pomysł Gajowa miała dobry, materiały właściwe zebrała, nawet w miarę równo je przycięła walcząc dzielnie z nożem krążkowym....Nadworny pewnego wieczoru wykonał prezentację używania tego narzędzia, bo Gajowej jakoś zawsze ząbki wychodziły mimo ostrza bez ząbków...oszczędność byłaby spora, bo ostrze z zabkami swoje kosztuje, ale Gajowej jakoś te ząbki dość losowo wychodziły...

Zatem Gajowa wycięła elementy w miarę równo, pozszywała je jeszcze równiej, po czym diabeł ją podkusił wyrównać całość....jak zaczęła równać, tak ochraniacz stracił 10 cm - i tu przydała się słynna zapobiegliwość Gajowej objawiająca się zostawianiem 10-cm zapasów na szwy;) Następnie Gajowa wziela sie za ocieplanie...pewnie, gdyby skanapkowała ochraniacz tak, jak zasady sztuki pachworkowej nakazują, to by katastrofy nie było, ale Gajowa uznała, że szyje już tak doskonale, że prosty kawałek tkaniny jest w stanie ocieplić bez użycia agrafek...no więc, nie jest w stanie;P Mimo to ochraniacz nadal jeszcze w miarę trzymał proporcje, dopóki Gajowa nie dobiła go pikowaniem i lamówką. Pikowanie szło świetnie do pierwszego elementu z obrazkiem, który złośliwie Gajowej się przesunął, jak nie patrzyła, powodując totalne zamieszanie po lewej stronie....zdjęcia zamieszania nie bedzie, bo Gajowa się wstydzi taką papraninę pokazać, aczkolwiek przy odrobinie dobrej woli mozna by ją uznać za celowe splisowanie powierzchni. No a na koniec Gajowa przyszyła lamówkę....pofalowaną jak klify w Moher;)

Summa summarum, wyszło, jak wyszło - ochraniacz ma być prezentem dla synka przyjaciół, który na szczęście ma tylko 4 latka, więc prawdopodobnie błędów sztuki nie zauważy, natomiast jego rodzice są niniejszym proszeni o niezaglądanie na tylną stronę ochraniacza;)




Aparat uznał, że wobec takiej porażki starać się nie trzeba i walnął zdjęcia jak widać...w rzeczywistości krawędzie ochraniacza i pikowania są proste...krzywa jest tylko lamówka;P

A poniżej zajawki kolejnych działań tworczych/destrukcyjnych (niepotrzebne skreślić):

Gajowa dekatyzuje tkaniny na kapę patchworkową...dekatyzuje po przycięciu, zamiast przed, bo ma sklerozę...

Gajowa szyje coś dla pewnej młodej damy, która zdaniem jej mamy powinna się już dawno urodzić, a jej własnym zdaniem jest jeszcze kupa czasu...stąd zdjęcie enigmatyczne, bo prezent zostanie wręczony, jak młoda dama podejmie w końcu męską decyzję...



I to wcale nie koniec...pada coraz mocniej, Gajowa poziom pobliskiej rzeki poszła już sprawdzić i daje jej okolo tydzień na wylanie, jak nie przestanie padać, więc Gajowa szyje jak wściekła, wiedząc po doświadczeniach sprzed 13 lat, że jak raz prąd wyłączą, to do sierpnia nie będzie...

16 komentarzy:

  1. myślę ,że pomimo trudności technicznych ochraniacz wyszedł Gajowej wspaniale :)

    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nadmieniam, gdybyś w razie powodzi zechniała mnie odwiedzić, że dysponuję dość leciwą maszyną napędzaną siłą mięsni, więc w razie potrzebu emocjonalnej lub życiowej można do rana szyć przy świeczce:)

    OdpowiedzUsuń
  3. te kolorowe pasy... takie radosne! (i równiutkie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. eeeee, Pat, przesadzasz z samokrytyka, wybacz :) Super ochraniacz!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ochraniacz świetny, serio!
    Nie wiem do czego Gajowa się przyczepia, nic nie widać. Zajrzy Gajowa do mnie od czasu do czasu to se humor poprawi:)))
    Dekatyzacja, hmmm. Też mam kiepska pamięć do tego drobiazgu:)))
    Pozdrawiam miło

    OdpowiedzUsuń
  6. łał, jestem pod wrażeniem! ochraniacz świetny !!!kolory i układ całości. superrr
    jak dekatyzowane tkaniny zbiegną się tak samo to dzieło będzie symetrycznie mniejsze, znaczy tak miało być, ot co

    OdpowiedzUsuń
  7. No dziś się pogoda zmiłowała i nie leje, więc może się wylanie przesunie w czasie ;) Oby w nieskończoność, bo to co się dzieje na Śląsku to wygląda gorzej niż u nas w 1997.
    Czyżby ta gwiazdeczka to dla mojej upartej kózki? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, Gajowa - fantastyczny blog, świetnie piszesz, podoba mi sie tu bardzo.
    Szyj, szyj - świetnie Ci idzie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę, a miałam szansę być pierwsza - odkryłam posta, jak jeszcze nikogo nie było, ale pisać żem nie mogła :) A tu się tłum zrobił i nic odkrywczego juz nie dam rady dopisać, czyli tego, że wcale krzywości nie widzę jakoś ani innych uchybień w sztuce szwalniczej. Kolorki piękne. Ochraniacz mi też się marzy, ale coś czuję, że zanim się do niego zabiorę, to go przestanę potrzebować bo mi dziecko wyrośnie :) Rozumiem w każdym razie pęd do wyzwań i podejmowania nowych tematów...

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że przesadzasz! Bardzo fajny pomysł na te pasy i fajne te elementy ze zwierzętami. Bardzo radosny i kolorowy wyszedł. Myślę, że o to właśnie chodzi!
    No i widzę, że w pracowni Gajowej praca cały czas wre :). I tak trzymać!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Patka jak Cię smyrne, to popamiętasz... stanowczo protestuję przeciwko ciągłemu Twojemu samobiczowaniu się... ochraniacz fachowy a "nierówności", to Ty już wiesz co z nimi zrobić;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dziękuję w niezachwianą wiarę we mnie i zachęcanie do działania! Bardzo to motywuje choć, jak widać, do poprawy umiejętności się nie przyczynia;)

    Ivalio, ja do Ciebie często zaglądam, ale rzadko komentuję, bo mnei zazdrosć zżera, że Ci wszystko tak super wychodzi;)

    Madziu, tak to dla Twojego uparciucha te gwiazdki...była pierwsza w kolejce gajowego planu dzidziusiowego na ten rok, ale jak nadal bedzie zwlekać, to ją wypchną inni z kolejki;)

    Maryno, witam! byłam u Ciebie, opad szczęki zaliczyłam i będę dalej nieśmiało podglądać;)

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko!! :-DDDD
    Dawno się tak nie uśmiałam!
    Spodziewałam się jakiegoś straszydła i koszmarka, a tu proszę! Bardzo fajny ochraniacz! I się czepiasz biednej Gajowej! A kto by tam tył oglądał ;-)
    I życzę Ci, żeby rzeka nie wylała!

    OdpowiedzUsuń
  14. No kazałaś przekazać kózce, że ma czekać, to czeka grzecznie, mam na piśmie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Prosty czy krzywy a i tak uroczy i bardzo radosny :) uwielbiam czytać Twoje opisy twórcze :)), pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. *Twórczość maszynowa piękna i oczywiście radosna.
    Dziękuję za komentarz na moim blogu i ciepłe myśli,których tak potrzebowałam w tych trudnych dniach*Pozdrawiam serdecznie*

    OdpowiedzUsuń