sobota, 10 lipca 2010

tu brzoza, tu brzoza...

...czy mnie słyszycie?;) Internet tu dość kiepski, ze względu na zagraniczną klawiaturę, Gajowa wali takie błędy i literówki, że strach własne wypociny czytać, no ale się odzywam....z żadnymi wieściami... Młody zaparł się i nie wyjdzie, siostra uparcie twierdzi, że z tym porodem to żartowała i odwołuje całą imprezę, a rozmiar 44 nosi z powodu przejedzenia wurstami;P

Niemcy przerżnęli jak się patrzy półfinał - Gajowa do tej pory boi się szwagrowi w oczy spojrzeć, bo szwagier prawdopodobnie jest przekonany, że to przez jej kibicowanie Hiszpanom, wunderteam poległ;P Co gorsza, dziś kolejny mecz, który Niemcy moim zdaniem przerżną, ale nie jestem aż tak odważna, żeby glośno o tym mowić;) - rocznica Grunwaldu się zbliża, a Ben jak siedzi w środku, tak wyleźć nie chce...dziękuję niniejszym za wszystkie dobre rady spod poprzedniego posta...niestety żadna nie pomogła...osobiście nie dopilnowałam tylko 3 x S, ale uważam, że nawet w ciązy istnieją jednak pewne granice, których przekraczać nie należy;P

Najwyraźniej wszystkim się zniechęcenie udziela, bo i mnie kompletnie wena opuściła...ile można siedzieć w napięciu i czekać, oglądając seriale? I ile mozna robić na szydełku, zwłaszcza, jak to trzeba robić przymusowo niejako?;P Tak oto wygląda piekło pracoholika...;)) Nawet do pobliskiego marketu już się wychodzić nie chce, i bliskość cudu Unesco nie cieszy;P No i Potwornicka z Nadwornym tam sami opuszczeni....i tu jest dobra strona wyazdu, bo Gajowa w końcu zatęskni za marudzeniem obojga;)

Nic idę poczytać Wasze blogi...nawet tego mi się nie chce, bo jak widzę aktywność twórczą wszelaką to mnie trafia, że u mnie zastój kompletny...no nic, proszę mi przypomnieć powyższe marudzenia, jak znowu bedę w domu z nosem po podłodze zasuwać na 3 etaty;))

Jako że blogger mi cuda wyczynia i mimo zalogowania uznaje za anonima, nie pozwalając dodać komentarza na własnym blogu, dziś komentuję Wasze komentarze tu;)


Aniu, wysiadujemy w Dreźnie, w sumie całkiem blisko do Ciebie:)
Olqa, za 4 lata to mlody ma grzecznie do przedszkola maszerować i nie ma co czekać na wiktorię, bo w połowie jest Polakiem, więc sobie poczeka...;P
Edytko, no Nadworny Tobie podlizywać się nie musi, bo liczy na bezinteresowną sympatię, a widać teściowej - tak;)

7 komentarzy:

  1. A w jakiej częście Niemiec rezydujesz???

    OdpowiedzUsuń
  2. trzymajcie się! Dzieciątko pewnie czeka na medal Niemców,żeby przyjść na świat w radosnej atmosferze.Ale u nas dziś mówili,że grypa wśród zawodników i Podolski może zostanie w szatni, więc niech się inni postarają, bo 4 lata nie wytrzymacie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No o Nadwornego to się chcieliśmy zatroszczyć i świeżuśkim leczo z kaszą gryczaną i brukselką na indyczych sznyclach poczęstować... ale był pogardził i do Teściówki na obiad pojechał...
    Co mój Ślubny mu zapamięta bo cały poranek latał do Biedrony a to po sznycle, a to po kardamon, li też po cząber...
    Pozdróweczki cieplutkie dla Ciebie i Asi... A na pocieszkę: nadejdzie koniec, co tam wlazło to i wyleźć musi;)
    Jeśli zas idzie o mundialeiro... hmmmm:
    e viva Espana, e viva Ośmiornica, e viva Urugwaj... ja daleko do Twojego szwagra, więc pokrzyczę za Ciebie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No aż taleko do mnie nie jest ale jednak niestety ZA daleko. Pozdrawiam z ugotowanego Berlina!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadal czekamy wobec tego razem z Tobą Gajowo:))
    Swoją drogą jesli siostra robi kawał to niezły, winszować pomysłu:))))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. A jednak wygrali, pewnie po to, żebyś przeżyła nadal nas ciesząc swoją działalnością :) Benowi powiedz ode mnie, że ma się nie wygłupiać :)

    Jeroniś, pamiętam jakiego ja p....olca dostałam czekając na termin!!! Dziesięć rzeczy na raz robiłam!

    OdpowiedzUsuń
  7. A! Niech przyszła mama zje coś, co ją generalnie przeczyści - biegunka bardzo ładnie wywołuje poród :) Ja urodziłam po śledziu w śmietanie :)

    OdpowiedzUsuń