niedziela, 21 lutego 2010

Madejowe łoże

Dziś będzie o narzędziu tortur, które przypadkiem Gajowa sprawiła Potwornickiej...

Gajowa intencje miała szczytne, a wyszło, jak zwykle. Postanowiła bowiem, że wbrew najnowszym trendom genderowym, nakazującym kupowanie małym dziewczynkom traktorów i rakiet kosmicznych do zabawy, swojej małej dziewczynce sprawi jednak babską zabawkę. Ostatecznie nie po to sobie Gajowa córkę urodziła, żeby zostać pozbawioną okazji do zabawy lalkami, a czas ku temu najwyższy, bo Potwornicka się w szybkim tempie uniezależnia i lada moment rzeczywiście zażąda traktora, potem pójdzie do szkoły górniczej, a w wolnych chwilach będzie uprawiać zapasy:P

Zatem Gajowa zebrała po domu elementy budowlane w postaci pudełka po butach, resztek okleiny meblowej i lumpeksowej pościeli i popełniła łóżeczko dla misia.





Łóżeczko wyszło idealnie (wg standardów Gajowej:), wzbudziło zachwyt autorki oraz niezmierne zainteresowanie obdarowanej. Potwornicka bawiła się nim bite 1,5 godziny odmawiając zjedzenia kolacji, udania się do wanny i w końcu rodzice musieli ją podstępem wywabić z pokoju, żeby dziecko w ogóle poszło spać. Już wtedy powinno jednak Gajową tknać, że będą kłopoty, zabawa polegała bowiem na układaniu i wyjmowaniu pościeli, bo ciągle coś było nie tak...a to prześcieradło się nie mieściło...

 a to poduszka na milimetr wystawała....


a to znowu Miś nie współpracował i trzeba go było poddusić, żeby grzecznie leżał...


Gajowa jednak tylko zachwyciła się, że sama będąc bałaganiarą urodziła Perfekcyjną Panią Domu;)

Nazajutrz jednak zachwyt minął Gajowej bezpowrotnie, bo Potwornicka powróciwszy do nierozwiązanej kwestii idealnego ścielenia łóżeczka zaczęła wykazywać objawy, skądinąd znane Gajowej doskonale, a mianowicie dwulatkową histerię. Wobec niemożności dopasowania pościeli do łóżeczka, jej elementy zaczęły fruwać w powietrzu jak Małysz, Misiek zaliczył nawet rekord skoczni pokonawszy całą długość pokoju, a Potwornicka zalana łzami wściekłości łaskawie zgodziła się przyjąć pomoc matki. Matka cierpliwie pokazała, jak się łóżeczko ścieli, ale to tylko sprawę pogorszyło, bo teraz Potwornicka załapała doła, że nie umie tak dobrze jak matka...zabawa wkrótce musiała zostać zakończona interwencyjnie przez Nadwornego, który ferelne łóżeczko zabrał z oczu, Potwornicką walącą głową o podłogę z bezsilności spacyfikował i Gajową próbował pocieszyć, że przecież liczą się też intencje...;)

Summa sumarum, łóżeczko od dziś spoczywa na szafie i będzie udostępniane Potwornickiej tylko w ramach kary: Nabroi mała - za karę godzina ścielenia łóżeczka, a jak będzie bardzo nieznośna, to matka jej zrobi do kompletu komódkę z tysiącem szufladek do sprzątania....

*****

Uwaga! Apropos kostek: Bardzo przepraszam, że wprowadzam zmianę, ale ponownie nieznajomość matematyki się kłania...koszt wysyłki kostek wliczyłam do ich ceny, nie pomyślawszy, że takie obliczenie ma rację bytu tylko wówczas, gdy cały zapas wyślę do jednej osoby;P W związku z tym osoby zamawiające bardzo proszę o doliczenie jeszcze 6 zł za wysyłkę - kostki są leciutkie, ale gabarytowo spore, więc muszą być wysyłane jako paczka. Bardzo przepraszam za to zamieszanie i obiecuję zakupić podręcznik do matematyki dla przedszkolaków i pilnie go przestudiować;)

14 komentarzy:

  1. ...hiihi...o rany...wy to tam macie wesoło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uroczo i pięknie...poczyniłaś piękne "łoże".Ciepło pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  3. swietny pomysl, niestety ja juz nie ma dla kogo robic takie slicznosci, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlaczego nawet jak powinnam współczuć, to przy Twoich tekstach ryczę ze śmiechu? :D Może to Twój taki quasi-pratchettowski styl, a może po prostu autoironia, w każdym razie o poczynaniach w Waszym Gaju mogłabym czytać i czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Łóżeczko dla misia rewelacyjne :), u nas akceptowane są wyłącznie klocki i resoraki. Nic innego.A histerię dwulatkową znamy doskonale, najczęściej objawia w przypadku dopasowywania urwanych bezpowrotnie drzwiczek lub kółek .
    Tak przy okazji, czyta się Ciebie znakomicie, rżymy całą rodziną :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale komedia. Nie dość, że piękne żeczy tworzysz, to również masz ciekawy styl pisania, nieco ironiczny. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uśmiałam się do łez! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że Wam się podoba;) Może rzeczywiście już czas dać sobie spokój z rękodziełem, a zająć grafomanią?:)

    OdpowiedzUsuń
  9. A co tam podręcznik będziesz kupować, zapraszam na Mathjogs :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Pióro masz boskie Kobieto!!! hmmm chyba , że to "zaczarowana klawiatura" , dość powiedzieć , że sikam ze śmiechu przy tych historyjkach tragiczno-komicznych... Pisz Pat , pisz... no i uszyj też coś czasem bez kompleksów ;) Pozdrawiam - wierny fan Twojej twórczości wszelakiej! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Raz jeszcze dziękuję za miłe słowa;) Tworzyć raczej nie przestanę, bo mimo miernych efektów, ja to po prostu lubię...a zresztą o czym bym pisała, jakbym nie mogła wyżywać się na swoich 'dziełach"?:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pomysł na łóżeczko i sama pościel rewelacyjne!! Widzę, że sporo też zamieszania wywołało ;). Ja miałam takie małe deja vu z tym fruwaniem pościeli i miśka ;). U nas baaardzo często zdarza się podobnie, że po nienagannej zabawie coś nagle strzeli do głowy i zaczyna się rozrzut i histeria ;).
    Czytać też uwielbiam :).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Agato, z Twoich ust komplement szczególnie cenny, bo pozostajesz moją niedościgłą mistrzynią jeśli o tworzenie zabawek dla dzieci chodzi;)

    OdpowiedzUsuń