wtorek, 2 marca 2010

Na straganie...

....w dzień targowy, takie słyszy się rozmowy" czyta po raz trzydziesty dnia dzisiejszego Gajowa Potwornickiej rozłożonej zapaleniem oskrzeli. Czyta, i choć zębami zgrzyta z monotonii, to jednocześnie trwa w niezmiennym zachwycie nad genialnością wierszyków dla dzieci dawnych poetów. W dzieciństwie czytane dla samej radości czytania, dziś - w dorosłości - doceniam ich genialność w zajmowaniu dziecka i rozwijaniu jego wyobraźni - nawet "Murzynka Bambo" , za którego biednego Tuwima w dobie poprawności politycznej od czci odsądzają - Gajowa "Murzynka" czytała, ba nawet do tej pory umie fragmenty na pamięc, a światopoglądu jej to nie wypaczyło;)

Dlatego czytając Potwornickiej wiersze Brzechwy, Gajowa sobie wymyśliła, że jej co poniektóre z nich zwizualizuje - są tak plastyczne, że aż się proszą o wykonanie rekwizytów, które potem, jak Potwornicka posiądzie umiejętność mowy oraz siedzenia na pupie w skupieniu co najmniej 30 sekund, będzie można wykorzystać do zabawy w teatrzyk. Gajowa zatem rozpoczęła produkcję straganowych rekwizytów:

Marchewka

Burak (podłużny wyszedł, bo w trakcie robienia Gajowa się zafiksowała, że robi buraka cukrowego...z przyczyn nieznanych;)

Czosnek


Oraz całość w jednej zupie:

Warzywa są robione na drutach z dodatkami szydełkowymi i są dość niewielkie (maks. 10 cm), ponieważ oprócz występów scenicznych mają także posłużyć do zabawy w sklep i dom (Gajowa podprogowo zamierza Potwornickiej wpajać, że jest kobietą i wara od traktorów i zapasów;))

Inspiracje rękodzielnicze do tego projektu czerpałam z genialnych pomysłów Sanki i Agaty, ale że ani szydełkowo ani szyciowo nie jestem ta biegła to zaczęłam od drutów...jak nam się sklepik w supersam rozwinie to przewiduję także eksperymenty z innymi materiałami ;)

Potwornicka, z powodu choroby, w pełni zasługuje obecnie na swój pseudonim artystyczny, w związku z czym kolekcja już powiększyła się o cytrynę i pora, a będzie rosnąć w postępie geometrycznym, jeśli nadal będziemy spędzać dnie na czytaniu lub oglądaniu bajek ;)

******

I jeszcze mała agitacja społeczna: po lewej stronie mojego bloga widzicie nowy button do Marzycielskiej poczty. Niedawno dowiedziałam się o tej akcji i poruszyła mnie, zamierzam wziać udział i Was do tego też namawiam!

10 komentarzy:

  1. No proszę gajowa ;)dzierga ;) pięknie !!!
    A marzycielska poczta znana , może jakieś większe pospolite ruszenie zrobimy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Warzywnik Wow!!!
    Ale Ty uważaj, bo niepoprawna politycznie jesteś... zaraz Ci tu jakaś Femina wlezie i ukaże i dziecko zabrać nie daj Panie zechce... że w kobiece zatęchłe schematy ról społecznych wpychasz Potwornicką... A ona może stworzona do wyższych politycznych może nawet celów...
    Miluszka

    OdpowiedzUsuń
  3. To jeszcze "Lokomotywa" do zobrazowania! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, zaszalała Gajowa rękodzielniczo! Zdrówka dla Potwornickiej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie smakowite warzywa :P, dziergaj Gajowo, dziergaj więcej :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Szacun wielki, po pierwsze: za to że wobec chorego dziecka nie biadolisz i nie frustrujesz się, tylko chce Ci się coś robić, po wtóre za to, że warzywka takie realistyczne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że Wam się podoba, bo nieskromnie przyznam, że mi też;)

    Anno, nasze myśli podążają podobnymi drogami...Lokomotywę mam w planach;) I "Na wyspach Bergamutach" też;)

    Miluszko, ja od urodzenia jestem niepoprawna...politycznie też;)

    Moniko, no też tak sobie pomyślałam, że możeby jakaś akcja....ale najpierw muszę dziecie wykurować, bo myśleć nie daje...

    OdpowiedzUsuń
  8. O, to ja chcę osła, którego mrówka niosła :D
    Śliczne, jak żywe te warzywka!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nadrabiam wreszcie zaległości blogowe i bardzo mi się podobają rekwizyty dnia targowego ;). Świetne! Podziwiam, bo ja to bym na drutach nic coby coś warzywnego przypominało... ;)
    Fajne urozmaicenie wstrętnego czasu choroby!

    OdpowiedzUsuń