poniedziałek, 29 marca 2010

W biegu...

...szalonym resztki siwych włosów rozwiewającym jest Gajowa ostatnio...wiosna, ot co... bociany wracają, tulipany z ziemi wychodzą, klienci budzą się do życia...;) W związku z powyższym Gajowej maszyna pokrywa się kurzem, szydełkami Potwornicka wykonuje sekcje misiom, a Gajowa siedzi jak ten świstak i zawija kolejne tłumaczenia w papierki...;P

W tym tygodniu powstało tylko jedno nocne dzieło, będące jednocześnie jedynym wkładem twórczym Gajowej w Wielkanoc (drugi wkład leży rozbebeszony i nie wiadomo, czy do świąt się skończy). Jak widać na załączonym obrazku Gajowa dość zmęczona była szyjąc, w związku z czym króliczek zamiast serduszkowej obróżki ma pysk serduszkiem zatkany;P


Co gorsza robiąc w nocy zdjęcie, Gajowa nie zauważyła, że ściana kuchenna, na codzień dość symetrycznie spłowiała, w świetle lampy ujawniła liczne plamy... będzie malowanie po świętach, choć Gajowej trochę szkoda pozbywać się 'własnymi ręcami' kładzionego tynku...być może Gajowa położy sobie nowy...albo stiuki jakieś?:)

Innej działalności kreatywnej na razie brak, aczkolwiek praca Gajowej nie przeszkodziła w zakupach, więc pochwalę się łupami, a co:)

Takie cuda można znaleźć w szmatach na wagę:
Takie na Allegro (Gajowa nie zdziecinniała na starość, tylko gdzie się nie obróci, tam widzi kobiety w ciąży, a że spora część z nich jest jej znana dobrze lub z nią spokrewniona, to Gajowa się szykuje do masowej produkcji kolekcji niemowlęcej;):



 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
A takie w sklepie 13tka, który Gajowa odkryła niedawno, przepuściła w nim zaskórniaka, i więcej nie wchodzi, bo się ślini jak buldog jak te cuda widzi;)














Te ostatnie do planowanego królestwa Potwornickiej...Gajowa po przemyśleniu musiała porzucić wersję angielsko-romantyczną i dostosować wystrój do już posiadanych mebli, a przede wszystkim komody w takie oto kwiatki...



którą to komodę Nadworny sam zbijał w pocie czoła, a Gajowa w 8 miesiącu ciąży na kolanach, sapiąc jak wieloryb wyrzucony na brzeg, pracowicie oklejała;)

I jeszcze baaaardzo zaległe podziekowania dla Kornelii za cudną niespodziankę, pomysłową łapkę do garnków;):


Niespodzianka wypełniona była słodkościami, ale zdjeć rzecz jasna nie ma, bo Gajowa, jak to kobieta na diecie, pochłonęła je w 15 sekund po otwarciu...

No i tym optymistycznym akcentem... Gajowa wraca do świstakowania;)

9 komentarzy:

  1. Wiosna wiosna....
    Czas się kurczy.... \
    Materiały z Lumpka świetne zwłaszcza ten bambus :) A ja szybciej wrócę niż za miesięcy parę :)
    Miłego poniedziałku

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę owocnego zawijania :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, Gajowa - co, jak co ale poczucie humoru to Ty masz! Lubię czytać Twoje posty, od razu mi się nastrój poprawia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten królik to nie ma wyjścia - tylko mile rzeczy musi mówić ;-)
    A na widok materiałów sama dostałam ślinotoku połączonego z jęczeniem bolesnym...

    Świstakuj więc dalej w spokoju ducha ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. super się Ciebie czyta:) królik wesoły z tym sercem "w nosie";) szmatki masz cudne- tylko czasu życzyć! a szafeczka oklejona genialnie i skąd ja znam ten zapał twórczy na sam koniec ciąży hihi sama tez w 8 miesiącu oklejałam regalik na dziecinne książki :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki śliczny króliczek-serdaczek!:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej, a mnie się otwiera dokładnie co drugie zdjęcie... Może to i dobrze, bo zaczęłabym wyć do tych materiałów :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Niech Gajowa nie pokazuje tych szmatek, bo niektórych zazdrość zżera...:) I niech zdradzi gdzie takie okleiny w kwiatki można kupić!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Łupów zazdroszczę. A o zającu trzeba było pisać, że tak miało być, bo gdybym nie przeczytała, to bym myślała, że właśnie tak go zaplanowałaś zrobić. :D

    OdpowiedzUsuń