środa, 17 marca 2010

Działalność multidyscyplinarna

Po dwutygodniowej przerwie w życiorysie Gajowa wraca z impetem do świata żywych. Ręce świerzbią, zeby coś twórczego zrobić, niestety rzeczywistość w postaci wielkiego zlecenia skrzeczy... Gajowa od dawna poszukuje sponsora, lub choćby 'murzyna', co za złodziejską stawkę będzie jej robotę odwalał, żeby ona mogła pełnoetatowo rękodzielniczyć, ale jakoś na razie chętnych brak...być może patrząc na 'artystyczne' dokonania Gajowej rzeczywiście nie trudno to zrozumieć, bo mecenatem generalnie obejmuje się artystów młodych i perspektywicznych, a nie panie w wieku słusznym, które uparcie twierdzą, że najważniejszy jest zapał, a nie talent;)

Wobec braku zrozumienia ze strony możnych tego świata Gajowa zmuszona była wycisnąć ze zbyt krótkiej doby jednak godzinkę albo dwie i wczoraj w nocy dopadło ją szaleństwo bielenia wszystkiego co w ręce wpadło... na początek przyprawowe słoiczki, które stanowią odpowiedź Gajowej na decoupage;) Gajowa zdaje sobie sprawę, że wykonanie pozostawia wiele do życzenia i kiedyś zamówi sobie profesjonalne dekupażowe słoiczki, ale na razie musi sobie radzić własnym sumptem i będzie udawać, ze jej się bardzo podoba to, co zmajstrowała...



Potem różne takie wiklinowe i nie tylko....


A na koniec skrzynia z Pchlego Targu - niech Was nie zmyli jej kolor, docelowo też będzie biała;) (Zdjęcie zostało brutalnie od góry ciachnięte, gdyż okazało się, że lampa doskonale wydobyła na światło dzienne fakt, że Gajowa rok pod kaloryferem nie odkurzała;)

Gajowa ma jeszcze niemal litr białej farby, wiec ciąg dalszy nastąpi...;)

Poza tym Gajową dopadła wiosenna potrzeba zmian i kiwając się nad opisem technicznym sterowników do czegoś, co Gajowa nawet nie wie jak wygląda, wymyśliła fantastyczny plan reorganizacji mieszkania.... nic to, że plan bardziej pasowałby do rezydencji niż dwupokojowego mieszkania, Gajowa się uparła i plan wykona, choćby po wszystkim miala z braku miejsca spać na balkonie;) W ramach planu Gajowa zamierza Potwornickiej sprezentować własny pokój i do niego właśnie w nocy wymyśla wystrój, główkując jak tu zmieścić na 10 m2 styl prowansalski, angielski i skandynawski jednocześnie...a śpieszyć się trzeba, bo Potwornicka od urodzenia jest dzieckiem mającym własne zdanie i umiejącym je wyegzekwować z żelazną konsekwencją, więc Gajowa ma świadomosć, ze za rok, dwa Potwornicka zażąda pokoju we wściekłym odcieniu różu i tyle będzie Gajowej planowania...


A na razie Gajowa dorabia do kuchni kolejne niebieskie gadżety - na przykład zakrywacz krzesłowy...zakrywacz jest niezbędny, gdyż po 5 latach działalności kota, kuchenne krzesła wyglądają tak:

(a drapak w stanie dziewiczym na ścianie wisi....)

Zaś zakrywacz wygląda tak:

Na razie nieuprasowany, bo brakuje mu jeszcze troczków, a że Gajowa prasować nienawidzi, to nie chce tego robić dwa razy...

I na koniec, specjalnie dla Kasi, zdjęcie okiennej zazdrostki:


A teraz Gajowa już naprawdę wraca do roboty przynoszącej dużo mniej radości, ale zdecydowanie więcej korzysci finansowych... w ramach tej ostatniej reklamując jeszcze wielkanocne nowości w Srebrnym Gaju ;)

15 komentarzy:

  1. O- z prasowaniem możemy podać sobie rękę! To jest jedyna domowa czynność , której nie znoszę! Właściwie nie prasuję nic:)A pokój zapowiada się bardzo ciekawie, mieszanka stylów ma być zupełnie taka jak u mojej córki, chociaż pomalutku zaczynamy odchodzić od pierwotnych założeń i skłaniamy się bardziej w stronę stylu romantyczno- nostalgicznego:)Życzę powodzenia w zmaganiach architektoniczno- plastycznych i czekam na dalsze zdjęcia :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie prasuję :) nosimy lny a one tak się gniota ;) żelazka dwa wykorzystywane są do craftowych rzeczy :)
    Gajowa tej skrzyni nie maluj na biało !!! ona jest taka piękna jaką nam pokazałaś !!!
    Koty... właśnie dobierają się do mojej skrzyni kurna balans.
    Co do męża może sam się wypowie w tej kwestii?
    Miłego dnia !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Skrzynia cudna, jak już wchodzę w posiadanie takiego cuda, to mi serce ściska, że trzeba to zmienić, rozjaśnić, oszlifować.... ale cóż wole mieć jaśniej w domu niż trupie klimaty pielęgnować. Znam ten twórczy czas: WSZYSTKO NA RAZ! WSZYSTKO OD TERAZ! NA JUŻ! Mimo,że brak czasu doskwiera okropnie.... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mnie cieszy, że Wy też nie prasujecie, bo to by znaczyło, że to nie jakaś patologia, tylko normalny zdrowy rozsądek;)

    Moniko, no niestety już leciutko pobieliłam tę skrzynię, ale po przeczytaniu Twojego komentarza chyba jednak jeszcze raz ją bejcą machnę....oryginalnie była sosnowa lub świerkowa, ale ja nieznoszę tego odcienia drewna..

    Otto, no ja właśnie mam tak samo...oprócz rzeczy pokazanych na blogu, jeszcze z 10 innych rozgrzebanych i ze 20 w planach;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie multidyscyplinarnie :D Jak zabraknie Ci metrów kwadratowych do bielenia, zapraszam na mój balkon ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No to dołączam i ja do grona!!! Prasowanie zdecydowanie bleee. Prasuję tylko tildowe elementy, a koszule mężowskie leżą odłogiem...
    W kwestii decu.. Do słoiczków (do szkła i metalu konkretnie) jest takie medium sopecjalne , które nakładasz przed malowaniem farbą i potem super łapie. A skrzynię, to bym rozwodnioną akrylową , tak żeby słoje ładnie zostały widoczne, a lekko pobielona będzie. Tylko upewnij się czy nie jest czymś nasączona zanim polecisz po całości , bo farba może nieładnie wyglądać...

    OdpowiedzUsuń
  7. Już Cię widzę w takiej wampirycznej wersji: w środku nocy, z pasją w oczach i pędzlem w ręce;)
    A co do prasowania, to nie znosze go do tego stopnia, że... nie posiadam w domu deski do prasowania... więc zrozum, że sama myśl o przyklęku z żelazkiem przy łóżku...bleee!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, jak miło znaleźć się w gronie nieprasujących! ;)) Ja tylko lubię prasować materiały :). A moja Mama zawsze i wszędzie i wszystko by prasowała z pasją... Na szczęście na mnie ta paranoja w genach nie przeszła ;).
    Wiem też co znaczą kocie pazurki i dziewiczy drapak... Bardzo fajny wyszedł ten zakrywacz z dżinsem!!
    A.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak tu miło. Tak lawendowo.Wspaniałe przdmioty naprawiasz. Też lubię zbierać i odnawiać. Szkoda,że mam tak dużo zainteresowań.Zbyt dużo, życia nie starczy by wszystko poznać i się nauczyć. A jak Tobie z tym się żyje?
    Zapraszam do mnie: www.huanitapyza.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  10. jesteś moja duchowa siostrą! nawet pod kaloryferem mam chyba to samo:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Pat, czuję się doceniona,obiecałaś zdjęcie i jest! A zazdroska, nie powiem ciekawa,nawet bardzo ciekawa, miałaś dobrego nosa wypatrując ją.Na pewno taka nie wisi w co drugim mieszkaniu.
    Natomiast jeśli chodzi o mojego kota to już zdążyła zdemolować drapaczkę(wykonaną przez mojego szacownego małżonka z blatu, który był kiedyś częścią stolika i palisady ogrodowej), wystarczyło tylko znaleźć koniec sznurka i dalej to juz poszło.Teraz "obrębia" łazienkowy chodniczek.
    Patchworkowy zakrywacz znakomity !

    OdpowiedzUsuń
  12. coraz piękniej u ciebie słoiczki bardzo ok koszyki też ostatnio tak potraktowalam

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeżeli została Ci jeszcze biała farba to chętnie podrzucę moją bibliotekę, aż się prosi żeby ją pobielić. Nos stół i krzesła takoż ;-))

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa... ciąg dalszy niebieskości z pewnością nastąpi;)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja lubię prasować! :) Włączam jakiś film czy serial i grzeję się przy żelazku :) Jak widzę Wasze bielone cuda, to zmienia się wizja mojej przyszłej kuchni z kolorowej na taką... romantyczną, wiejską...

    OdpowiedzUsuń