wtorek, 17 listopada 2009

Szał płodności....

gajowych twórczyń i Gajowej nastąpił i się tyle dobra uzbierało, że w jeden post nie wejdzie;)

Na początek Twórczynie, bo Gajowa jak zwykle nawalczyła się jak głupia, a efekty jak zawsze;P

Jako że decoupage od otwarcia cieszył się dużym zainteresowaniem, to mam dobre wieści: nie dość, że AgKe pracowicie uzupełnia gajowe zapasy i już wkrótce dorzutka starych i nowych wzorów, to mamy kolejną decoupageową artystkę, ukrywającą się pod pseudonimem Stella-Art. Jej prace są bardzo kolorowe i energetyczne - w sam raz na rozjaśnienie listopadowych ciemności;)













W sklepie znajdziecie je w działach Kuchnia, Bawialnia i Boże Narodzenie.

Mamy też coś, czego jeszcze w Gaju nie było - wkładki zapachowe do szafy, ale bynajmniej nie takie zwykłe tylko anielskie. Ich autorką jest Maj, która robi też prześliczne ptaszkowe przywieszki...do wszystkiego;)





I, last but not least, też nowość - przybornik kredkowy dla przedszkolaka KonKaty...i nie tylko dla przedszkolaka, bo w sumie i 16-miesięcznej Potwornickiej, artystce spełnionej, by się taki przydał, żeby trzymać w kupie kredki, które obecnie są strategicznie porzucane w rónych częściach domu celem sprawdzenia, którego niecenzuralnego słowa użyje matka, jak znienacka wpadnie na takiej w poślizg;)



**********

A teraz weekendowy urobek własny, który w kupie wygląda tak:

Do zdjęcia pozują:

- miś na Candy u Edit...nie skończony jeszcze,więc wystawiany pół oficjalnie - wersja oficjalna będzie w osobnym poście, bo jak jego niebanalna uroda zdobędzie uznanie widzów to jest szansa na wygraną w postaci misia Edit - czyli wariantu kanonicznego;)
- Tilda numer 10 - numery od 2 do 7 mieszkają w koszu na śmieci, bo to złe Tildy były, numery 8-9 w wersji frankensteinowskiej wystają z koszyka w tle. Tilda bez twarzy na razie, bo boję się wszystko zepsuć jednym ruchem pędzla...Tilda w dłoni trzyma serduszko od Maj, które akuratnie nam się w kompozycję wpasowało;)
- kot z Cheshire - wariant wściekle różowy;) Kot idzie na niespodziankową wymiankę mailową, bo o dziwo wyszedł...

Reszta planów Gajowej jest w stanie większego lub mniejszego rozgrzebania, ale ponieważ przeznacone są na prezenty świąteczne, to jeszcze mnóstwo czasu zostało...co Gajowa bedzie sobie z wściekłością wypominać, szyjąc i prując w panice 23 grudnia o północy;P

*******

A jutro lub pojutrze będzie znowu kartkowo - czekam na ostatnie dorzutki i zrobimy wielką scrapową prezentację, bo jest co pokazywać!




6 komentarzy:

  1. O Kociaka Gajowej z mężem podziwialiśmy !! Jest Uroczy !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny "urobek"...a kot kraciasty rzeczywiście cudny jest!

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne te żółte podkładki, wreszcie ktoś pomyślał, że komplet to nie 4 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no nie, jak tak wygląda ubogi krewny, to ja chcę samych takich krewnych miec, a i kot cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cuda stworzyłaś!!!
    nonono...jestem pod wrażeniem, chyba częściej się musisz twórczo wyszywać na maszynie;)

    a ze sklepowych rzeczy to najbardziej mi się podobają ptasiorki. słodziakowe.

    OdpowiedzUsuń