piątek, 30 października 2009

Coś dla domu, coś dla duszy

No to z nowymi siłami, choć bez nadmiernej weny, wracam do srebrnogajowych prezentacji.


Stwierdziłam, że dziś nie będzie 'kategorycznie' tylko osobowo, i oto prezentuję Wam dokonania kolejnej kobiety multimedialnej, Edyty-Miluszki . Pisałam Wam o niej parę dni temu, chwaląc się prezentami, a teraz możecie zobaczyć, co my z Potwornicką, a przede wszystkim co Srebrny Gaj, od niej dostał.

Nie łatwo jest sklasyfikować dzieła Miluszki...ja bym nazwała je "umilaczami" (nie mylić z czasoumilaczem;), bo są to większe i mniejsze cudeńka, które umilają życie, dekorują dom i nadają mu cudowną atmosferę. Mamy wśród nich i prześliczne serduszka:




Fantastyczne ramki do zdjęć:


Coś co mnie na kolana rzuciło, a nawet nadworny fotograf, który zwykle do wykonywania zdjęć podchodzi profesjonalnie i technicznie, dóbr fotografowanych nie komentując, tym razem wyraził swój zachwyt:


słodki jest, prawda?:)

No i last but not least…pierwsza srebrnogajowa lalka tildopodobna - Zuzia!


A tu już czysta prywata, czyli jak fajnie jest mieć sklep i dostawać prezenty;) I tak Potwornicka została właścicielką swojej pierwszej Barbie…bynajmniej nie zwyczajnej, tylko po kuracji odmładzającej w Miluszkowym kuferku;) Barbie posiada także boski kapelusz do kompletu, ale niestety Potwornicka odmówiła udostępnienia go do zdjęcia, ponieważ zajęta jest jego nieustannym zakładaniem i zdejmowaniem wszystkim posiadanym zabawkom:)


A przy okazji, takie stroje dla Barbie, a także dla większych lalek, Miluszka przygotowała też dla sklepu!

Natomiast matka-założycielka stała się posiadaczką przecudnej biżuterii:


Oraz zestawu inspirującego, który znalazł swoje stałe miejsce na maszynie i ma inspirować drewniane palce do podobnych wyczynów szychowych…broń to obosieczna, bo teraz co bym nie uszyła, porównuję z zestawem inspirującym, a w wyniku tego porównania moje kolejne dzieła lądują w koszu :P Szczególnie, że serduszko jest…uwaga…dziełem niemal samodzielnym 4-latki!


No i dość na dziś pisania, bo weny zapas jest ograniczony, a sklep też go potrzebuje;)

1 komentarz:

  1. Ale ten Nadworny Fotograf to zdolny jest... tak fotnął te moje twory, że aż zaczęły mi się podobać:)

    OdpowiedzUsuń