czwartek, 15 października 2009

Od łysolka do aniołka :)

Leżałaby Matylda w szafie długo czekając na wenę matki-stworzycielki, gdyby nie trafiła się niespodziewana, a inspirująca okazja.


Otóż 2 dni temu pewna bardzo miła osoba, prywatnie potencjalna teściowa Potwornickiej i inspiratorka Srebrnego Gaju, ogłosiła (w końcu:P), że wiosną znowu zostanie mamą. Będąc w stanie błogosławionym (twórca tego terminu chyba nigdy nie miał do czynienia z porannymi mdłościami), dopadają ją różne problemy, które radość ze stanu owego mącą, w związku z czym uznałam, że konieczna jest pilna, na duchu podnosząca interwencja.

I tak podczas kilkugodzinnej burzy mózgu w tle nudnego zlecenia powstała wizja Matyldy zimowej – w stroju ala Anna Karenina dla ubogich, z zamaszystym kokiem powstałym w wyniku nieporozumienia między mną a Matyldy włosami (strzępki grzywkowe w żaden sposób nie chciały dać się schować pod resztą owłosienia) oraz wymyślonymi ad hoc skrzydełkami. Skrzydełka były niezbędne, żeby Matyldę prozaiczną przekształcić w Anioła Dobrych Myśli. A że okazja wymagała wspięcia się na wyżyny, więc się wspięłam, szyjąc skrzydła na maszynie i przełamując tym samym traumę, na szycie czegoś innego niż linie mniej więcej proste:) Niedoróbki zostały pośpiesznie naprawione szyciem ręcznym i obecnie Matylda jest już w drodze do nowej właścicielki obarczona zadaniem odpędzania skrzydełkami dołów, robienia głupich min dla podniesienia nastroju, a w razie potrzeby nawet omiecenia łez zielonym warkoczem.

Zatem, Madziu, głowa do góry i byle do wiosny!



Zdjęcia autorstwa R, zwanego mężem…po burzliwej kuchennej dyskusji na temat szargania rodowego nazwiska, dobrego imienia firmy i estetyki ogólnej, zobowiązałam się, że NIGDY więcej nie zamieszczę publicznie zdjęć własnego autorstwa…zobaczymy… :P

4 komentarze:

  1. no prosze taka śliczna, że w życiu bym nie pomyślała, że miała takie burzliwe koleje losu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! moje wytworki nie tylko powstają w mękach twórczych, ale i już w okresie prenatalnym przechodzą ostrą szkołę życia testowane przez crash-testera - Potwornicką:)

    OdpowiedzUsuń
  3. dziwię się, że używasz tak nietrwałych materiałów ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję! Też mi się od razu z Anną Kareniną skojarzyła!

    OdpowiedzUsuń